Odstawienie. Tydzień 16.
4 tydzień na 5. - już się trochę gubię w rachubie.
Zgodnie z obietnicą ciąg dalszy historii. Wpierw powtórzę:
Pamiętajcie, że każdy jest inny i
ten proces może przebiegać inaczej,
to że u mnie coś tak działa to nie znaczy, że u Was.
WAGA: Stabilnie bez zmian, plus minus 1,6 kg. I tak oscyluje. Zaskakuje mnie skoki po ponad kilogram dzień do dnia. Niby oczywiste, że woda i glikogen, ale i tak zaskakuje. Mimo zawodów, do których się przygotowywałem i jadłem więcej. Waga pozostała stabilna. Ocena Pozytywna.
WODA. Tym razem pilnowałem się było lepiej. Ocena Neutralna.
APETYT: Uczestniczyłem w kilku webinarach u Tadeusza Sowińskiego. Ten o apatycie i głodzie otworzył mi oczy. Niby wiedziałem o co chodzi z głodem i apetytem, ale dziś widzę, że tylko mi się wydawało. Apetyt, czyli mam smaka na jakiś produkt pojawiał się. Teraz widzę, kiedy mam zachcianki, a kiedy to raczej głód. Tak miałem zachcianki po pierwszych zawodach tydzień temu w poniedziałek na 12 km. Ewidentnie zachcianki na słodkie. Myślę, że przyczyną było wygenerowane zmęczenie i deficyt kcal. Po przebiegnięciu 50 km na nartach w sobotę, za to pojawił się głód, nie byłem ukierunkowany na określony produkt, jakby dali przedwczorajszy chleb z czymkolwiek, też bym zjadł i pewnie by smakowało. Tego dnia zjadłem sporo, ale też sporo spaliłem ponad 5000 kcal. Wiedząc jaki wysiłek włożyłem w ukończenie biegu, nie miałem wyrzutów sumienia. Ocena Pozytywna .
TRENING: To był wyjątkowy tydzień, raz w roku uczestniczę w zawodach w narciarstwie klasycznym: „Bieg Piastów” Uczestniczyłem w biegu na 12 km w poniedziałek i 50 km w sobotę. Oba biegi poszły dobrze. Poprawiłem wyniki sprzed roku, co cieszy. Po sprawdzeniu wyników cząstkowych okazało się, że podbiegi poszły mocno, co cieszy. Traciłem na zjazdach, to już kwestia narty, tam gdzie inni zjeżdżali ja musiałem pchać kijami dodatkowo. Ciekawie pod względem, energetycznym wypadł bieg 50 km. Zazwyczaj odcinało mnie przy 25-30 km trasy, w tym roku sił starczyło do około 40 a potem już była walka ze sobą i myślnie po co mi to było ;). Udało się jeszcze wcisnąć 2 treningi siłowe. Ciało pozytywnie mnie zaskoczyło w tym tygodniu. Widać było, jak oddaje włożoną pracę przez ostatni rok. Cieszy. Warto było się nie poddawać, robi swoje. To zaprocentuje na następne lata. Ocena Pozytywna
.
Samopoczucie. Stabilnie, ten tydzień to zdecydowanie lepszy
sen, a dzięki temu lepsze samopoczucie i rozwiązywanie problemów i lepsze
wyniki treningowe. Ocena pozytywna.
Podsumowanie: Tydzień w miarę stabilny, ciekawy w doświadczenia sportowe. Bez senności po posiłkach, mimo ładowania węgli. Bardzo pozytywny tydzień. Teraz wszedłem w dawkę 4,5. Ciekawe co przyniesie ten tydzień.